Janusz Barski

Dlaczego przypominamy pana Janusza?

Zacznijmy może od malarstwa.

Miała bowiem i Gwda swojego mistrza… Oczywiście, miejsca trwają niezależnie od sztuki, kreśląc swój obraz we wspomnieniach ludzi, którzy w nich żyją lub tylko je mijają. To jednak nie wystarcza – człowiek szuka sposobu na utrwalenie swoich wrażeń, a miejsce czeka na swego piewcę.

I znalazł się taki, a dzięki niemu to miejsce istnieje „bardziej”.

Pozornie świat ten skondensowany został do dwóch wymiarów płaszczyzny płótna, do faktury farby rozmazanej pędzlem, do mieszaniny kolorów wyciśniętych z tubek. Tymczasem jednak wplecione zostały w tę materialną strukturę kolejne wymiary: jako czwarty – czas, w postaci zatrzymanej teraźniejszości i jako piąty – świadomość.

To z nich właśnie bierze się ta głębia, która poprzez obraz wciąga umysł w nowe przestrzenie. Można by chyba porównać tę metodę ujmowania świata do opisywania tajemnic natury matematycznymi wzorami, które mimo – a może dzięki – swym ograniczonym środkom wydobywają esencję rzeczywistości. Królująca współcześnie fotografia nie ma takiej mocy – owszem, odtwarza i zachowuje, ale nie zawsze potrafi dodać to coś, co pocztówkę zmieni w sztukę.

Obraz znany tak dobrze, przyswojony i zwyczajny aż do obojętności, rzucony na płótno, przemienia się w wielowymiarowy wgląd pod podszewkę widzialnego świata. W subiektywnej wizji pana Janusza ten swojski widok może błysnąć nowymi znaczeniami. Wszystko to dzięki temu, że zechciał się podzielić z innymi własną wizją. Tak oto widok Polnej, panorama Gwdy Małej, brzeg Wielimia, jesienne drzewa wśród łąk, stały się częścią mitu tego miejsca, a może nawet powołały go do życia.

Pozostały obrazy, trwały zapis świadomości i zachęta do refleksji poza ograniczeniami czasu. To jednak nie wszystko, zwłaszcza dla tych, którzy z Nim się stykali bezpośrednio. Może to rzecz ulotna, zapisana we wspomnieniu, raz nienaturalnie wyostrzona, kiedy indziej przymglona.

Pamięć o człowieku, który chwytał wiedzę, ulegał fascynacjom, rozwijał i karmił swoje liczne zainteresowania i nie chciał – więcej – nie mógł ich zatrzymywać tylko dla siebie. Czy to w szkole, czy w przypadkowej rozmowie zawsze ujawniała się pasja, którą gotów był dzielić się z każdym, kto słuchał.

Szczegóły z lekcji uleciały z pamięci, ale pozostało silne wspomnienie, że słyszane wówczas słowa otwierały, poszerzały horyzont poza ściany szkolnej sali, ku jakimś widokom nieznanym z codzienności i kart podręcznika.

Każdy ma tyle twarzy, ile się ich odbija w oczach ludzi, których spotyka. Nie wszystkie te odbicia gładko nakładają się na siebie. Jednak sztuką niemałą jest pozostawiać odbicia takie, do których chce się wracać.

Takie, które kierują dalej, nawet dalej niż letnie obłoki sunące powoli nad Gwdą.

 

——————

Przepraszamy, strona jest w budowie.

Jeśli posiadasz jakieś pamiątki, wspomnienia lub zdjęcia, które dotyczą Janusza Barskiego, prosimy o kontakt ads@mentordata.com.

I serdecznie zapraszamy do bieżącej obserwacji powstawania strony.

Autorzy